Ehhhem
Rozdział 6
Z dedyktem dla Pedruuuuuni:***
Nareszcie mogłam wyjść ze szpitala. Ale doktor kazał mi leżeć i wypoczywać. Leżałam, Mój kotek Pedra na mnie. Wzięłam laptopa a kot położył się tak jakby patrzył w ekran co ja robię. Włączyłam poczte. Patrzę e-mail od Maćka. Usunąć czy nie... Dobra otwieram...
Hejka Cherry.
Nie wiem co Ci zrobiłem i chciałbym się dowiedzieć. Czy Kala ci coś powiedziała? Maciek...
Ahaa. Musze napisać:
To nie jest wina Kali. Tylko Twoja. Trzeba było ze mną zerwać a nie mieć inną. Więc ja z tobą zrywam... Cześć na zawsze
Teraz poczekamy na odpowiedź... Minęło chyba z 10 min a dostałam wiadomość. To akurat Kala:
Hejka.
Może wpadne do cb? Pogadamy. Czekam na odpowiedź. Kalaa!
Hejka.
Jasne wpadaj kiedy chcesz. Będę czekać na ciebie. A kot też xD
I nagle dzwonek do drzwi. Czyżby to ona? Nagle pukanie do drzwi mojego pokoju.
-Hejka, Jak się czujesz Cherry
-Spoko - Koko, jak to ty mówisz Kala...
-O.o Pedrusia?
Obserwuję co robi Kala, a ona próbuje przekonać Peedrusie, żeby jej nie ugryzła. Wiem, że to marzenie ciętej głowy, ale było za późno, żeby jej to powiedzieć... Przyjąć cios od kota, ale i tak:
-Przecież ona mnie uwielbia, co sie z nią dzieje?
-Sama nie wiem, ostatnio taka dziwna...
-Może wie co ty czujesz?
-Może... Zerwałam... Z nim...
-Uuuuu
Kala zrobiła ten jej uśmieszek jakby miała plan...
-Ja wiem co oznacza ten uśmiech...
-Czytasz mi w myślach?
-Chyba, czy myślisz że zrobimy coś Maćkowi?
-Nieee, myślałam żeby zjeść hamburgera...
-Nie moge, muszę przejść na dietę.
-No przecie żartowałam.
-Ty i te twoje żarty
I tak gadałyśmy aż usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości e-mail. To był Maciek.
-To Maciek?
-Tak.
-Otworzysz?
-Nie wiem.
I tu nagle przechodzi Pedra mizia się o Kalę >zmiana nastroju<? I nacisnęła "otwórz"
Hejka
Słuchaj ja nie chciałem... Ciebie zranić. To było przypadkiem wpadła na mnie i tyle.
Odpisałam mu z niechęcią
Wcale mnie nie zraniłeś. Przez ciebie chciałam się zabić. Odejdź z mojego życia raz na zawsze.
Nawet dobrze się z tym czułam. Kala poszła. Zostałam z Pedrą. Zauważyła moje łzy i zaczęła je zlizywać. Wtulała się. Jak nie ona. Może rzeczywiście wie co czuję? Może ona jest zaklętym kotem, który czuje wszystko co ja?
Zobaczymy co będzie dalej...
Z dedyktem dla Pedruuuuuni:***
Nareszcie mogłam wyjść ze szpitala. Ale doktor kazał mi leżeć i wypoczywać. Leżałam, Mój kotek Pedra na mnie. Wzięłam laptopa a kot położył się tak jakby patrzył w ekran co ja robię. Włączyłam poczte. Patrzę e-mail od Maćka. Usunąć czy nie... Dobra otwieram...
Hejka Cherry.
Nie wiem co Ci zrobiłem i chciałbym się dowiedzieć. Czy Kala ci coś powiedziała? Maciek...
Ahaa. Musze napisać:
To nie jest wina Kali. Tylko Twoja. Trzeba było ze mną zerwać a nie mieć inną. Więc ja z tobą zrywam... Cześć na zawsze
Teraz poczekamy na odpowiedź... Minęło chyba z 10 min a dostałam wiadomość. To akurat Kala:
Hejka.
Może wpadne do cb? Pogadamy. Czekam na odpowiedź. Kalaa!
Hejka.
Jasne wpadaj kiedy chcesz. Będę czekać na ciebie. A kot też xD
I nagle dzwonek do drzwi. Czyżby to ona? Nagle pukanie do drzwi mojego pokoju.
-Hejka, Jak się czujesz Cherry
-Spoko - Koko, jak to ty mówisz Kala...
-O.o Pedrusia?
Obserwuję co robi Kala, a ona próbuje przekonać Peedrusie, żeby jej nie ugryzła. Wiem, że to marzenie ciętej głowy, ale było za późno, żeby jej to powiedzieć... Przyjąć cios od kota, ale i tak:
-Przecież ona mnie uwielbia, co sie z nią dzieje?
-Sama nie wiem, ostatnio taka dziwna...
-Może wie co ty czujesz?
-Może... Zerwałam... Z nim...
-Uuuuu
Kala zrobiła ten jej uśmieszek jakby miała plan...
-Ja wiem co oznacza ten uśmiech...
-Czytasz mi w myślach?
-Chyba, czy myślisz że zrobimy coś Maćkowi?
-Nieee, myślałam żeby zjeść hamburgera...
-Nie moge, muszę przejść na dietę.
-No przecie żartowałam.
-Ty i te twoje żarty
I tak gadałyśmy aż usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości e-mail. To był Maciek.
-To Maciek?
-Tak.
-Otworzysz?
-Nie wiem.
I tu nagle przechodzi Pedra mizia się o Kalę >zmiana nastroju<? I nacisnęła "otwórz"
Hejka
Słuchaj ja nie chciałem... Ciebie zranić. To było przypadkiem wpadła na mnie i tyle.
Odpisałam mu z niechęcią
Wcale mnie nie zraniłeś. Przez ciebie chciałam się zabić. Odejdź z mojego życia raz na zawsze.
Nawet dobrze się z tym czułam. Kala poszła. Zostałam z Pedrą. Zauważyła moje łzy i zaczęła je zlizywać. Wtulała się. Jak nie ona. Może rzeczywiście wie co czuję? Może ona jest zaklętym kotem, który czuje wszystko co ja?
Zobaczymy co będzie dalej...
Tagi:
Pedrrraaaaaaa
07.02.2012 o godz. 19:56






Nie mogę doczekać się następnego rozdziału
Pozdrawiam :*
-Kala,a... może nie? xD