Skończyły się ferie zimowe. Skończyło się i EMO. Może, dlatego że już nie chce mi się tak w dzień, w dzień robić fryzury i makijaże. Przeminęło z wiatrem.
----------------------------------------------------------------
☺☻☺☻Kwiecień☺☻☺☻
Było dosyć słonecznie i tylko czekałam aż Kala zadzwoni by wyjść. Tak mi się chciało :P. I moje marzenia spełniły się :P
-Hej, wyjdziesz?
-Okey, mama kazała mi myć okna przed świętami, ale nie chce mi się. To możemy iść
-To przyjdę po ciebie
Przyszła (dała mi telefon bym jej schowała) i poszły w stronę lasu. (Mogłyśmy udać się w inną strone, zobaczycie zaraz czemu)
Doszłyśmy do skrzyżowania, gdy spotkałyśmy dziewczyny:
Olkę i Kasię. Oraz psa Kasi - Murzyna.
Gadałyśmy i stałyśmy. Dziewczyny zniszczyły nam plany i wróciłyśmy się w stronę mojego domu. A szkoda, mogłyśmy powiedzieć, że idziemy w tamtą i koniec. Ale tak nie zrobiłyśmy.
Zmieniłam buty. Tak przy okazji. Kasia poszła do domu, a z Olką poszłyśmy na Orlik. W sumie to obok, ale szczegół. Doszłyśmy na plac zabaw, Olka poszła pierwsza i ja do Kali:
-Dawaj uciekamy jej.
I wszystko było by git gdyby nie to błoto. Poślizgnęłam się. Jak to Kaleksandra opisała na swoim bloogu
udawałam uczucia bo Ola sie na mnie ciągle paczała.
Kurr.. poszłyśmy do domu >mojego< potem dziewczyny poszły.
Zdejmuje spodnie by do prania włożyć (pełno błota na nich)
Wyjmuję telefon, potem paczę "Co to?" To był telefon Kali. Nie miałam jak do nij zadzwonić, przecież zostawiła telefon, wybiegłam za nią, ale już jej nie było. Zadzwoniła do mnie z domowego. uff.
-TELEFON!
-Halo?
-TELEFON!
-No właśnie
-To wychodź to ci oddam
-Dobra
-Ale szybko
I spotkałyśmy się przeszłyśmy kawałek i wróciłyśmy do domów.
Ale śmieszne rzeczy się działy : D
----------------------------------------------------------------
☺☻☺☻Kwiecień☺☻☺☻
Było dosyć słonecznie i tylko czekałam aż Kala zadzwoni by wyjść. Tak mi się chciało :P. I moje marzenia spełniły się :P
-Hej, wyjdziesz?
-Okey, mama kazała mi myć okna przed świętami, ale nie chce mi się. To możemy iść
-To przyjdę po ciebie
Przyszła (dała mi telefon bym jej schowała) i poszły w stronę lasu. (Mogłyśmy udać się w inną strone, zobaczycie zaraz czemu)
Doszłyśmy do skrzyżowania, gdy spotkałyśmy dziewczyny:
Olkę i Kasię. Oraz psa Kasi - Murzyna.
Gadałyśmy i stałyśmy. Dziewczyny zniszczyły nam plany i wróciłyśmy się w stronę mojego domu. A szkoda, mogłyśmy powiedzieć, że idziemy w tamtą i koniec. Ale tak nie zrobiłyśmy.
Zmieniłam buty. Tak przy okazji. Kasia poszła do domu, a z Olką poszłyśmy na Orlik. W sumie to obok, ale szczegół. Doszłyśmy na plac zabaw, Olka poszła pierwsza i ja do Kali:
-Dawaj uciekamy jej.
I wszystko było by git gdyby nie to błoto. Poślizgnęłam się. Jak to Kaleksandra opisała na swoim bloogu
udawałam uczucia bo Ola sie na mnie ciągle paczała.
Kurr.. poszłyśmy do domu >mojego< potem dziewczyny poszły.
Zdejmuje spodnie by do prania włożyć (pełno błota na nich)
Wyjmuję telefon, potem paczę "Co to?" To był telefon Kali. Nie miałam jak do nij zadzwonić, przecież zostawiła telefon, wybiegłam za nią, ale już jej nie było. Zadzwoniła do mnie z domowego. uff.
-TELEFON!
-Halo?
-TELEFON!
-No właśnie
-To wychodź to ci oddam
-Dobra
-Ale szybko
I spotkałyśmy się przeszłyśmy kawałek i wróciłyśmy do domów.
Ale śmieszne rzeczy się działy : D
Tagi:
To głupie błoto!
A więc doczytałam, że nie wszystkie się tną. I okey. Ja nie zamierzam się ciąć...
Nie mogę uwierzyć, że wszyscy kojarzą emo z krwią...
No ale nic... Zmieniłam fryzurę oraz styl życia. Kupiłam kosmetyki. Zmieniłam swój wygląd. Zmieniłam swój styl życia.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Idę sobie ulicą z Kalą. Nagle nadchodzi Maria. Niezbyt za nią przepadamy. Więc skręciłyśmy w uliczkę. Nagle odwracam się ona za nami. Weszłyśmy do sklepu paczam a ona też jest.
-Kala, ona nas śledzi!!!
-Masz rację, i jak jej uciekniemy?
-Nie wiem, ale muszę jej powiedzieć by przestała komentować mojego blooga...
Podeszłam do niej.
-Hej, Maria
-O, cześć Cherry- powiedziała jakby mnie nie widziała, pfff -.-
-Słuchaj, nie komentuj źle moich bloog'ów. Zajmij się swoimi.
-Dobra, dobra... Ale ty jesteś... - szepnęła pod nosem
-Jaka ja jestem?
-Pfff
I poszła.. I dobrze. Wyszłam ze sklepu z Kalą poszłyśmy na lody. Pychotka. No nic. Idziemy dalej. Doszłyśmy do fontanny. Ochlapałam Kalę... HAHA ...ona mnie :/
Wróciłyśmy mokre do domu xD Przebrałam się i nów poszłyśmy na miasto. Tym razem do Jasmiru (sklep z kosmetykami) Paczałyśmy pomadki, a tu jeden gościu sie na nas lampił... Kurdeee... Zaczęłyśmy wąchać. a tamten:
-Czy to jest tester?
Jej, za każdym raem się o to pytał... My tylko wąchałyśmy -,- Ale to jest bezczelne, że tak sie na nas gapił...
Wyszłyśmy z tego sklepu...
-Cherry, ale to był jakiś dziwak
-Nom, lampił się cały czas...
-I pytał "Czy to jest tester" ...
-To było wkurzające -,-
I tak gadałyśmy o tym... Nagle idzie grupka ludzi. Zaczęła się śmiać... z nas!
-Hah, co wy z Haloween?
-Nie... - powiedziałam
-A może jednak...
-Nie jesteśmy z Haloween... To jest styl życia...
-Taaa. Phh
-Tak jeśteśmy EMO!
-Emo... hah... i co tniecie się?
-Nie wszystkie emo się tną!
-Ta.. Yhymm... Prawdziwe emo się tną.
-A skąd wiesz?
Cisza...
-No właśnie. Więc nie mądrz mi sie tu, na temat EMO, bo nic o nich nie wiesz...
I poszłyśmy dalej.
Co za ludzie -,-
Nie mogę uwierzyć, że wszyscy kojarzą emo z krwią...
No ale nic... Zmieniłam fryzurę oraz styl życia. Kupiłam kosmetyki. Zmieniłam swój wygląd. Zmieniłam swój styl życia.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Idę sobie ulicą z Kalą. Nagle nadchodzi Maria. Niezbyt za nią przepadamy. Więc skręciłyśmy w uliczkę. Nagle odwracam się ona za nami. Weszłyśmy do sklepu paczam a ona też jest.
-Kala, ona nas śledzi!!!
-Masz rację, i jak jej uciekniemy?
-Nie wiem, ale muszę jej powiedzieć by przestała komentować mojego blooga...
Podeszłam do niej.
-Hej, Maria
-O, cześć Cherry- powiedziała jakby mnie nie widziała, pfff -.-
-Słuchaj, nie komentuj źle moich bloog'ów. Zajmij się swoimi.
-Dobra, dobra... Ale ty jesteś... - szepnęła pod nosem
-Jaka ja jestem?
-Pfff
I poszła.. I dobrze. Wyszłam ze sklepu z Kalą poszłyśmy na lody. Pychotka. No nic. Idziemy dalej. Doszłyśmy do fontanny. Ochlapałam Kalę... HAHA ...ona mnie :/
Wróciłyśmy mokre do domu xD Przebrałam się i nów poszłyśmy na miasto. Tym razem do Jasmiru (sklep z kosmetykami) Paczałyśmy pomadki, a tu jeden gościu sie na nas lampił... Kurdeee... Zaczęłyśmy wąchać. a tamten:
-Czy to jest tester?
Jej, za każdym raem się o to pytał... My tylko wąchałyśmy -,- Ale to jest bezczelne, że tak sie na nas gapił...
Wyszłyśmy z tego sklepu...
-Cherry, ale to był jakiś dziwak
-Nom, lampił się cały czas...
-I pytał "Czy to jest tester" ...
-To było wkurzające -,-
I tak gadałyśmy o tym... Nagle idzie grupka ludzi. Zaczęła się śmiać... z nas!
-Hah, co wy z Haloween?
-Nie... - powiedziałam
-A może jednak...
-Nie jesteśmy z Haloween... To jest styl życia...
-Taaa. Phh
-Tak jeśteśmy EMO!
-Emo... hah... i co tniecie się?
-Nie wszystkie emo się tną!
-Ta.. Yhymm... Prawdziwe emo się tną.
-A skąd wiesz?
Cisza...
-No właśnie. Więc nie mądrz mi sie tu, na temat EMO, bo nic o nich nie wiesz...
I poszłyśmy dalej.
Co za ludzie -,-
Tagi:
Pff
Całe szczęście, że Kala odmówiła. Przynajmniej koniec chłopców. Jesteśmy tylko my. Kala + Ja... No i jeszcze serek hohland, ale to się nie liczy. >Wtajemniczeni wiedzą o co kaman^^<
Niestety poranny budzik - Pedra musiała obudzić mnie o 05.00. No ale. Piątek ♥. Zwlekłam się z łóżka, ubrałam. Była już 07.00. Poszłam na dół. Zjadłam śniadanie. 07.45. Lecę szybko do szkoły. Kala już na mnie czeka. I się zaczęło. Że lekcja się zaczęła. Mianowicie Matematyka... Poniżej zdjęcie o matematyce, jeśli nie zapomnę.
Dzwonek.
Z Kalą nie musimy nic mówić. Wystarczy bułka i ławeczka, a rozumiemy się doskonale! Jakaś dziewczyna się nas uczepiła. Roksana. Wszędzie za nami łazi. Gada nie wiadomo o czym. Z Kala staramy się jej unikać. Nie zawsze jest to łatwe. Ale...
-Hej dziewczyny - powiedziała z jej głupkowatym akcentem
-Pa Roksana... - powiedziała Kala i popaczała się na mnie
-Ej.. Nie lubicie mnie?
-No wiesz... My... Mamy siebie, no i serek hohland :P - odpowiedziałam hah.
-Co ja takiego wam zrobiłam?
-Hmm... Pomyślmy.. Uczepiłaś się nas?
-Aha.. - powiedziała, wstała i tak jakby nie obchodziło ją to poszła do innych biednych dziewcząt.
-Ufff... Poszła sobie
-Nareszcie.
-Kala... Pamiętasz, że mam dzisiaj do ciebie przyjść?
-No pewnie ^^
-Wezmę Pedre
-Taaaak...
-Żartowałam!
-Szkoda - i Kala o mało się nie popłakała,
-Kala co ty płaczesz.
-Nie. - otarła się - żartowałam...
Dzwonek.... I tak z 50 dzwonków xD. Koniec lekcji. Po lekcjach od razu do Kali. Miała ciasteczka ♥… Czytałam gazetę. I nagle na okładce, paczę jakiś Ufo-lud .
-Mutant – Jak to Kala
-Hahahahaha – ja w śmiech xD
-A może chcesz ciastko?
-A no… Racja co racja xD
Wzięłam. I nagle wzięłam to ciasko wepchnęłam do buzi temu „mutantowi” Hah. Co to były za chwilę… Dla takich chwil chce się żyć. Mało tego, na innej gazecie był chłopak, który krzyczał. To my telefon, aparat i miny strzelamy. No i na koniec oczywiście, filmiki trza nagrywać :D.
Potem udałyśmy się na "krótki" spacer. Spotkałyśmy koleżankę Zuzię. Pogadałyśmy i w ogóle. Było super.
Dom
Siedziałam i przeglądałam facebook'a. Nagle znalazłam zdjęcie. Było to zdjęcie EMO. Zaciekawiło mnie. Pomyślałam, że wpiszę w google i dowiem się więcej.
Nastąpiła we mnie myśl... Zostać EMO. Ale musze doczytać czy trzeba się ciąć...
Niestety poranny budzik - Pedra musiała obudzić mnie o 05.00. No ale. Piątek ♥. Zwlekłam się z łóżka, ubrałam. Była już 07.00. Poszłam na dół. Zjadłam śniadanie. 07.45. Lecę szybko do szkoły. Kala już na mnie czeka. I się zaczęło. Że lekcja się zaczęła. Mianowicie Matematyka... Poniżej zdjęcie o matematyce, jeśli nie zapomnę.
Dzwonek.
Z Kalą nie musimy nic mówić. Wystarczy bułka i ławeczka, a rozumiemy się doskonale! Jakaś dziewczyna się nas uczepiła. Roksana. Wszędzie za nami łazi. Gada nie wiadomo o czym. Z Kala staramy się jej unikać. Nie zawsze jest to łatwe. Ale...
-Hej dziewczyny - powiedziała z jej głupkowatym akcentem
-Pa Roksana... - powiedziała Kala i popaczała się na mnie
-Ej.. Nie lubicie mnie?
-No wiesz... My... Mamy siebie, no i serek hohland :P - odpowiedziałam hah.
-Co ja takiego wam zrobiłam?
-Hmm... Pomyślmy.. Uczepiłaś się nas?
-Aha.. - powiedziała, wstała i tak jakby nie obchodziło ją to poszła do innych biednych dziewcząt.
-Ufff... Poszła sobie
-Nareszcie.
-Kala... Pamiętasz, że mam dzisiaj do ciebie przyjść?
-No pewnie ^^
-Wezmę Pedre
-Taaaak...
-Żartowałam!
-Szkoda - i Kala o mało się nie popłakała,
-Kala co ty płaczesz.
-Nie. - otarła się - żartowałam...
Dzwonek.... I tak z 50 dzwonków xD. Koniec lekcji. Po lekcjach od razu do Kali. Miała ciasteczka ♥… Czytałam gazetę. I nagle na okładce, paczę jakiś Ufo-lud .
-Mutant – Jak to Kala
-Hahahahaha – ja w śmiech xD
-A może chcesz ciastko?
-A no… Racja co racja xD
Wzięłam. I nagle wzięłam to ciasko wepchnęłam do buzi temu „mutantowi” Hah. Co to były za chwilę… Dla takich chwil chce się żyć. Mało tego, na innej gazecie był chłopak, który krzyczał. To my telefon, aparat i miny strzelamy. No i na koniec oczywiście, filmiki trza nagrywać :D.
Potem udałyśmy się na "krótki" spacer. Spotkałyśmy koleżankę Zuzię. Pogadałyśmy i w ogóle. Było super.
Dom
Siedziałam i przeglądałam facebook'a. Nagle znalazłam zdjęcie. Było to zdjęcie EMO. Zaciekawiło mnie. Pomyślałam, że wpiszę w google i dowiem się więcej.
Nastąpiła we mnie myśl... Zostać EMO. Ale musze doczytać czy trzeba się ciąć...
Tagi:
Piąteek ♥
Co by było gdyby...
Śpię sobie i śpię. Nagle kot. To złe stworzenie. Obudziło mnie. Zrobiło bałagan. Trudno idę spać. Niestety piękny sen o *** skończył się. Poszłam do sq. Jak zwykle czekała na mnie Kala, wpatrzona w telefon, w końcu podeszłam do niej a ona zaskoczona :
-O już jesteś?
-Chyba...?
I poszłyśmy pod salę. :D
------------------Przyroda-------------
Ryba >bla, bla< Kala o mało co nie zasnęła xD
----------------Przerwa-------------
Jemy kanapeczki, wwąchuję >czy jak to sie pisze< w kanapkę Kasi, a ona na to:
-Serek Hohland, z cebulką :D
I zjadła ją. Nagle słysze głosy xD
-Cherry, Cherry- Coraz głośniej -Cherry
To moi głupi koledzy. Nie dają mi spokoju. Dobra byłam zajęta gadaniem z Kalą.
-------------------Miną dzień w sq------------------
Siedzę na gg, a Kala taki opis:
-Cherry, Cherry
hah. xD
Popisałam sb z nią i tyle.
Nagle, Kala pisze mi :
-Cherry, słuchaj, ten Kisiel spytał sie czy chce z nim chodzić
- O.o
-Co mam mu powiedzieć?
- Słuchaj głosu serca
-Ale walnij mnie
-A masz, wirtualnie
-Ałłł xD
-Powiedz, że musisz się zastanowić
-Ok
- [...]
To pa:D
Śpię sobie i śpię. Nagle kot. To złe stworzenie. Obudziło mnie. Zrobiło bałagan. Trudno idę spać. Niestety piękny sen o *** skończył się. Poszłam do sq. Jak zwykle czekała na mnie Kala, wpatrzona w telefon, w końcu podeszłam do niej a ona zaskoczona :
-O już jesteś?
-Chyba...?
I poszłyśmy pod salę. :D
------------------Przyroda-------------
Ryba >bla, bla< Kala o mało co nie zasnęła xD
----------------Przerwa-------------
Jemy kanapeczki, wwąchuję >czy jak to sie pisze< w kanapkę Kasi, a ona na to:
-Serek Hohland, z cebulką :D
I zjadła ją. Nagle słysze głosy xD
-Cherry, Cherry- Coraz głośniej -Cherry
To moi głupi koledzy. Nie dają mi spokoju. Dobra byłam zajęta gadaniem z Kalą.
-------------------Miną dzień w sq------------------
Siedzę na gg, a Kala taki opis:
-Cherry, Cherry
hah. xD
Popisałam sb z nią i tyle.
Nagle, Kala pisze mi :
-Cherry, słuchaj, ten Kisiel spytał sie czy chce z nim chodzić
- O.o
-Co mam mu powiedzieć?
- Słuchaj głosu serca
-Ale walnij mnie
-A masz, wirtualnie
-Ałłł xD
-Powiedz, że musisz się zastanowić
-Ok
- [...]
To pa:D
Tagi:
:D
Pierwszy dzień w liceum. Jak zwykle rozpoczęcie... Bla, bla...
Rozchodzimy się do klas, by zapoznać się z wychowawcą i plan lekcji spisać. Wychowawczynię mamy super, klasę niezbyt, przyzwyczaję się... ;D
Koniec. Idziemy do domu. Umówiłam się z Kalą do Pizzeri, aby uczcić nowe znajomości. Poszłyśmy do najlepszej w mieście. Usiadłyśmy. Zamówiłyśmy Pizze:
-Ty Kala! Jaką...?
-Hymmm, serową?
-Spoko!
-Poprosimy pizze serową do tego 2 sosy, czosnkowy i pomidorowy. A do picia...
Cherry co chcesz pić?
-Cole :D
-To jedną Cole i herbatę Ice Tea.
-Dobrze - odpowiedziała kelnerka, po czym poszła do kuchni.
-Cherry... - szepnęła do mnie Kala - ...ty wiesz, że cola jest nie zdrowa...?
-Tak mówiłaś ze 100 razy - odszepnęłam jej - A wiesz, że Ice Tea jest zimna?
-Nie... No co ty? - powiedziała z tym swoim uśmieszkiem....
-No przecież żartowałam...
-Ja wiem, ja wiem...
Po 15 minutach przyszła pizza... Soki wcześniej.. Ale to co xD
-Cherry, który kawałek wybierasz? Masz do wyboru 4:D
-Może największy... Czyli... - szukałam palcem - Ten!
-Ok.. Ja ten - pokazała na najmniejszy....
-Kala, chyba się nie odchudzasz?
-No wiesz......
-Nie nie wiem - i zaczęłam nakładać sosy i powstała ciapa
-Większy zjem potem....
-Trzymam cię za słowo!
I tak jadłyśmy... Przepraszam >jak to ja mówię< żarłyśmy i gadałyśmy o różnych sprawach. Po zjedzeniu poszłyśmy na malutki spacer.
-Cherry, ale obiecał mi, że zawsze bd przyjaciółkami.
-Okey...
-Bez względu na wszystko...?
-Nawet na colę?
-Cherry....
-No co?
-Ja tu na poważnie, a ty..?
-Co ty chcesz od coli z dodatkiem kofeiny?
-Cherry...
-No już, okey...
-To obiecujesz?
-Tak, a ty tym co wczoraj?
-Yhymm...
-Nie ma yhymm jest tylko tak lub nie
-TAK! Wykrzyknęła, aż ludzie się popatrzyli ;D
I wróciłyśmy do domu.
Godzina 21.00
Spakowałam torbę. Umyłam się. Siedze z Pedrusią ♥ na laptopie i gadamy z Kalą.
Godzina 01.00
Pedra śpi.
Napisałam do Kali:
-No Kala... Ja idę spać. Trzeba się wyspać
-Ta masz do spania 5 godzin... Wyśpisz się.. Yhymm
-No co ty chcesz?
-Nic.... Co tam robi Pedra?
-Śpi, jej czas...
-Pan Kot też;D
-Dobra pa
-Pa
I tak zakończyłam ten dzień. Dobrze, że Maciek nie chodzi do tej samej klasy....
Rozchodzimy się do klas, by zapoznać się z wychowawcą i plan lekcji spisać. Wychowawczynię mamy super, klasę niezbyt, przyzwyczaję się... ;D
Koniec. Idziemy do domu. Umówiłam się z Kalą do Pizzeri, aby uczcić nowe znajomości. Poszłyśmy do najlepszej w mieście. Usiadłyśmy. Zamówiłyśmy Pizze:
-Ty Kala! Jaką...?
-Hymmm, serową?
-Spoko!
-Poprosimy pizze serową do tego 2 sosy, czosnkowy i pomidorowy. A do picia...
Cherry co chcesz pić?
-Cole :D
-To jedną Cole i herbatę Ice Tea.
-Dobrze - odpowiedziała kelnerka, po czym poszła do kuchni.
-Cherry... - szepnęła do mnie Kala - ...ty wiesz, że cola jest nie zdrowa...?
-Tak mówiłaś ze 100 razy - odszepnęłam jej - A wiesz, że Ice Tea jest zimna?
-Nie... No co ty? - powiedziała z tym swoim uśmieszkiem....
-No przecież żartowałam...
-Ja wiem, ja wiem...
Po 15 minutach przyszła pizza... Soki wcześniej.. Ale to co xD
-Cherry, który kawałek wybierasz? Masz do wyboru 4:D
-Może największy... Czyli... - szukałam palcem - Ten!
-Ok.. Ja ten - pokazała na najmniejszy....
-Kala, chyba się nie odchudzasz?
-No wiesz......
-Nie nie wiem - i zaczęłam nakładać sosy i powstała ciapa
-Większy zjem potem....
-Trzymam cię za słowo!
I tak jadłyśmy... Przepraszam >jak to ja mówię< żarłyśmy i gadałyśmy o różnych sprawach. Po zjedzeniu poszłyśmy na malutki spacer.
-Cherry, ale obiecał mi, że zawsze bd przyjaciółkami.
-Okey...
-Bez względu na wszystko...?
-Nawet na colę?
-Cherry....
-No co?
-Ja tu na poważnie, a ty..?
-Co ty chcesz od coli z dodatkiem kofeiny?
-Cherry...
-No już, okey...
-To obiecujesz?
-Tak, a ty tym co wczoraj?
-Yhymm...
-Nie ma yhymm jest tylko tak lub nie
-TAK! Wykrzyknęła, aż ludzie się popatrzyli ;D
I wróciłyśmy do domu.
Godzina 21.00
Spakowałam torbę. Umyłam się. Siedze z Pedrusią ♥ na laptopie i gadamy z Kalą.
Godzina 01.00
Pedra śpi.
Napisałam do Kali:
-No Kala... Ja idę spać. Trzeba się wyspać
-Ta masz do spania 5 godzin... Wyśpisz się.. Yhymm
-No co ty chcesz?
-Nic.... Co tam robi Pedra?
-Śpi, jej czas...
-Pan Kot też;D
-Dobra pa
-Pa
I tak zakończyłam ten dzień. Dobrze, że Maciek nie chodzi do tej samej klasy....
Tagi:
Rozdział 13
Z Kalą to było tak, że szykowała prezent za to, że pojechała ze mną.
Koniec wakacji. Wracamy do normalności. Do liceum z Kalą!!!
Bomba! ;D.
--------------------------------------------------------------
Ostatni dzień wakacji
Ostatni dzień postanowiłam spędzić w sposób szczególny. Wybrałam się z Kalą do miasta. Poszłyśmy do sklepu, potem do cukierni na LODY xD. Pochodziłyśmy po mieście. Gadałyśmy, wszystko sobie wyjaśniłyśmy. I usiadłyśmy na ławce. Zaczęłam tą rozmowę:
-Kala, przepraszam cię za wszystko, nieważne co zrobiłam, zrobię i tak będziesz moją najlepszą przyjaciółką. Nieważne co powiem, jak się zachowam, mam nadzieję, że mi wybaczysz.
-Okey...
Przerwałam jej:
-...I wiem co zrobiłam źle, ale ja po prostu nie umiem tego zmienić. Wiem, że pewnie czujesz się głupio przy mnie i... ale nie wiem jak to zmienić. Może wyjaśnisz mi co robię źle, jak mam się poprawić i może będzie tak jak dawniej.
-Postaram się, odpowiedź dam ci na gg.
-Ok, musisz przemyśleć?
-Tak, muszę zastanowić się jak to powiedzieć, wyjaśnić.
I gadałyśmy dalej. Tak zakończyły się wakacje. Papa...
------------------------------------------------------------
Kala jak czytałam twój bloog to sie popłakałam... ;-(
Koniec wakacji. Wracamy do normalności. Do liceum z Kalą!!!
Bomba! ;D.
--------------------------------------------------------------
Ostatni dzień wakacji
Ostatni dzień postanowiłam spędzić w sposób szczególny. Wybrałam się z Kalą do miasta. Poszłyśmy do sklepu, potem do cukierni na LODY xD. Pochodziłyśmy po mieście. Gadałyśmy, wszystko sobie wyjaśniłyśmy. I usiadłyśmy na ławce. Zaczęłam tą rozmowę:
-Kala, przepraszam cię za wszystko, nieważne co zrobiłam, zrobię i tak będziesz moją najlepszą przyjaciółką. Nieważne co powiem, jak się zachowam, mam nadzieję, że mi wybaczysz.
-Okey...
Przerwałam jej:
-...I wiem co zrobiłam źle, ale ja po prostu nie umiem tego zmienić. Wiem, że pewnie czujesz się głupio przy mnie i... ale nie wiem jak to zmienić. Może wyjaśnisz mi co robię źle, jak mam się poprawić i może będzie tak jak dawniej.
-Postaram się, odpowiedź dam ci na gg.
-Ok, musisz przemyśleć?
-Tak, muszę zastanowić się jak to powiedzieć, wyjaśnić.
I gadałyśmy dalej. Tak zakończyły się wakacje. Papa...
------------------------------------------------------------
Kala jak czytałam twój bloog to sie popłakałam... ;-(
Tagi:
Koniec
Po szykowaniach poszłam na wyznaczone miejsce. Spotkałam go. Przyszykował piknik. Przywitał mnie:
-Cześć. Ty jesteś...
-Cherry... Miło mi :D
-Ja jestem Łukasz
-Ładne imię...
-Twoje też...-popatrzył mi się w oczy i spojrzał gwałtownie w morze
-Gdzie mieszkasz???
-W Radomiu... a ty?
-W Polsce... - śmiech xD - mianowicie Przysucha:D
-Mam tam ciocię
-Super
-Usiądź...
Nie zauważyliśmy, że stoimy... xD
-To na ile przyjechałeś?
-Na 2 tygodnie... Jeszcze tylko tydzień...
-Ja też... Tylko, że ja na 3 tygodnie
-Cudownie tu:D
-Tak... Jeszcze muszę spotkać się z jedną osobą...
I tu nagle... Idzie Maciek... Kurr...
-Hej Cherry:D
-Pa Maciek...
-Znasz go?
-Tak... Jakiś denerwujący facet
-Aha...
-Jaki denerwujący?
-Taki...
-Dobra... Dobra... Już sobie idę...
-No to życzę niemiłej drogi...
-Kto to był?
-Maciek... Mój eks... Który mnie zdradził i teraz chce odzyskać...
I nagle posmutniałam :///
-Ej... Co ci jest?
I przybliżył się do mnie. Przytulił mnie. Od tamtej pory jesteśmy przyjaciółmi:D
Na tym skończyło się nasze spotkanie przez Maćka. Odprowadził mnie do hotelu:
-Ale spotkamy się jeszcze?
-Na pewno...
-Będziemy pisać sms'y?
-Tak... A i dzięki za odprowadzenie mnie do hotelu
-Nie ma sprawy...:D
-To cześć...
-Pa...
I poszłam do hotelu. Weszłam do pokoju. Rzuciłam się na łóżko. Myślałam. Nagle dostałam sms'a:
Hej Cherry. To kiedy się chcesz spotkać ze mną?
Gwiazda( z których przyczyn imienia nie podam)
Ucieszyłam się. To ona napisała do mnie. JEAH! Odpisałam.
Hej. Może jutro, u ciebie w domu? A i dzięki, że znalazłaś dla mnie czas... O 15.00
Myślałam nad Maćkiem. Jak to będzie mi trudno z nim. Muszę wymyślić jakiś spisek... Tylko jaki? Sama nie wiem. Muszę coś zrobić by się odwalił ode mnie.
Nagle sms od Łukasza:
Hejka... Nie mogę się doczekać następnego spotkania...
Ja też ;D
Ostatnio Kala zrobiła się taka dziwna... Nie ufna... O co chodzi...?
☺☻☺☻5 komentarzy następny rozdział... 0 komentarzy usuwam...☻☺☻☺
-Cześć. Ty jesteś...
-Cherry... Miło mi :D
-Ja jestem Łukasz
-Ładne imię...
-Twoje też...-popatrzył mi się w oczy i spojrzał gwałtownie w morze
-Gdzie mieszkasz???
-W Radomiu... a ty?
-W Polsce... - śmiech xD - mianowicie Przysucha:D
-Mam tam ciocię
-Super
-Usiądź...
Nie zauważyliśmy, że stoimy... xD
-To na ile przyjechałeś?
-Na 2 tygodnie... Jeszcze tylko tydzień...
-Ja też... Tylko, że ja na 3 tygodnie
-Cudownie tu:D
-Tak... Jeszcze muszę spotkać się z jedną osobą...
I tu nagle... Idzie Maciek... Kurr...
-Hej Cherry:D
-Pa Maciek...
-Znasz go?
-Tak... Jakiś denerwujący facet
-Aha...
-Jaki denerwujący?
-Taki...
-Dobra... Dobra... Już sobie idę...
-No to życzę niemiłej drogi...
-Kto to był?
-Maciek... Mój eks... Który mnie zdradził i teraz chce odzyskać...
I nagle posmutniałam :///
-Ej... Co ci jest?
I przybliżył się do mnie. Przytulił mnie. Od tamtej pory jesteśmy przyjaciółmi:D
Na tym skończyło się nasze spotkanie przez Maćka. Odprowadził mnie do hotelu:
-Ale spotkamy się jeszcze?
-Na pewno...
-Będziemy pisać sms'y?
-Tak... A i dzięki za odprowadzenie mnie do hotelu
-Nie ma sprawy...:D
-To cześć...
-Pa...
I poszłam do hotelu. Weszłam do pokoju. Rzuciłam się na łóżko. Myślałam. Nagle dostałam sms'a:
Hej Cherry. To kiedy się chcesz spotkać ze mną?
Gwiazda( z których przyczyn imienia nie podam)
Ucieszyłam się. To ona napisała do mnie. JEAH! Odpisałam.
Hej. Może jutro, u ciebie w domu? A i dzięki, że znalazłaś dla mnie czas... O 15.00
Myślałam nad Maćkiem. Jak to będzie mi trudno z nim. Muszę wymyślić jakiś spisek... Tylko jaki? Sama nie wiem. Muszę coś zrobić by się odwalił ode mnie.
Nagle sms od Łukasza:
Hejka... Nie mogę się doczekać następnego spotkania...
Ja też ;D
Ostatnio Kala zrobiła się taka dziwna... Nie ufna... O co chodzi...?
☺☻☺☻5 komentarzy następny rozdział... 0 komentarzy usuwam...☻☺☻☺
Tagi:
D
"Happiness"
Następne dni przebywałyśmy na plaży. Było super. Spotkałam moją idolkę. Pogadałam z nią trochę i umówiłam się z nią, że się spotkamy. Tymczasowo na Twitterze zaakceptowała mnie, i na facebook'u też:D Dodajmy że na Google+ oczywiście, że też. Opowiem o tym spotkaniu z nią, ale to jeszcze za dwa dni. Teraz idziemy na plażę. Lekki wiatr powiewa włosy. Idę zagadana z Kalą. Nagle wpadłam na jakiegoś kolesia i przewróciłam się:
-Uważaj jak łazisz! >powiedział po amerykańsku<
Po czym pomógł mi wstać.
-Sorry, nie zauważyłam cię >powiedziałam po amer.<
I zaczęłam się otrzepywać. Poszłam dalej na wyznaczone miejsce dla nas. Wypadła mi kartka z kieszeni z moim nr telefonu, który trzymałam dla gwiazdy. Znałam go na pamięć, ale z podekscytowania każdy wie co się może stać...
Wieczór
Leżę i oglądam TV. Nagle dzwoni telefon. Nieznajomy numer. Odbieram:
- Halo?
-Cześć, to ty jesteś dziewczyną co na mnie wpadła?
-Tak? A co?
-Nic, zgubiłaś ulotkę, więc chciałem zadzwonić.
-A.... Ty znasz polski?
-Tak, mieszkam w Polsce tylko przyjechałem tu na wakacje
-Ja też...
-Spotkamy się jutro?
-Nie wiem... Wyślę ci sms'a. Podaj numer
-Masz 784-765-356
-Dzięki.
-Cześć
-Pa
Wow. Gościu zadzwonił do mnie. Powiedziałam Kali o tym. Powiedziała że mogę się z nim spotkać. Napisałam sms:
Hejka. To gdzie i o której się spotkamy?
Po chwili dostałam sms:
Na plaży tam gdzie dziś o 14.00
Zaczęłam szukać tego nowego ubrania. Gdy nagle ktoś puka do drzwi. Idę otworzyć. To Maciek...
-Czego tu szukasz?
-Chciałem porozmawiać...
-Na pewno nie dziś i nie tutaj!
-To jutro?
-Nie! Jestem umówiona z chłopakiem
Zatkało go... :P
-Jak to?
-Tak to.
I zamknęłam mu drzwi przed nosem. I co on myślał? Że wpuszczę go do siebie? Na pewno nie.
Powróciłam do szykowania się.
☺☻☺☻Czy będą razem? >Nie chodzi mi tu o Maćka<☻☺☻☺
-Uważaj jak łazisz! >powiedział po amerykańsku<
Po czym pomógł mi wstać.
-Sorry, nie zauważyłam cię >powiedziałam po amer.<
I zaczęłam się otrzepywać. Poszłam dalej na wyznaczone miejsce dla nas. Wypadła mi kartka z kieszeni z moim nr telefonu, który trzymałam dla gwiazdy. Znałam go na pamięć, ale z podekscytowania każdy wie co się może stać...
Wieczór
Leżę i oglądam TV. Nagle dzwoni telefon. Nieznajomy numer. Odbieram:
- Halo?
-Cześć, to ty jesteś dziewczyną co na mnie wpadła?
-Tak? A co?
-Nic, zgubiłaś ulotkę, więc chciałem zadzwonić.
-A.... Ty znasz polski?
-Tak, mieszkam w Polsce tylko przyjechałem tu na wakacje
-Ja też...
-Spotkamy się jutro?
-Nie wiem... Wyślę ci sms'a. Podaj numer
-Masz 784-765-356
-Dzięki.
-Cześć
-Pa
Wow. Gościu zadzwonił do mnie. Powiedziałam Kali o tym. Powiedziała że mogę się z nim spotkać. Napisałam sms:
Hejka. To gdzie i o której się spotkamy?
Po chwili dostałam sms:
Na plaży tam gdzie dziś o 14.00
Zaczęłam szukać tego nowego ubrania. Gdy nagle ktoś puka do drzwi. Idę otworzyć. To Maciek...
-Czego tu szukasz?
-Chciałem porozmawiać...
-Na pewno nie dziś i nie tutaj!
-To jutro?
-Nie! Jestem umówiona z chłopakiem
Zatkało go... :P
-Jak to?
-Tak to.
I zamknęłam mu drzwi przed nosem. I co on myślał? Że wpuszczę go do siebie? Na pewno nie.
Powróciłam do szykowania się.
☺☻☺☻Czy będą razem? >Nie chodzi mi tu o Maćka<☻☺☻☺
Tagi:
Nie ma to jak
Przez te kilka dni starałam się go unikać. A jak już się spotkałam, to szłam dalej.
Te dni, mijały czasem szybciutko, a czasem wolniutko. I nareszcie dobiegł ten dzień. Ten wymarzony. Bagaż już dawno zapakowany, laptop jeszcze nie;D
-Cherry, skarpie, Kala przyszła!
-Ooo, tak szybko?
I Kala wchodzi, z malutką walizeczką, a ja:
-Co taka mała walizeczka?
-Większa jest na dole, nie chciało mi się wnosić
-Ufff
-Co?
-Bo myślałam, że zabierasz taką małą...
-No co ty, to jest bagaż podręczny xD
-Ahaaaaaa
I zaczęłyśmy się śmiać, tylko mama pospieszała.
-Dziewczynki, bo nie zdążymy!
-Już mamcik, UwAgA schodzimy!
I poszłyśmy do samochodu, zapakowałyśmy rzeczy. wyjęłyśmy smakołyki i się rozsiadłyśmy.
Jechałyśmy aż do Warszawy na jedno z lotnisk. Gdy dojechałyśmy, kupiłyśmy bilety, idziemy do lotniska. Jeah! Siedzimy w samolocie. Wyjmuję laptopa. Włączam gg. I gramy z Kalą.
-Cherry, może zobacz kto siedzi obok nas!
-Maciek? Maciek! Czego chcesz?
-Nic, nie można już lecieć samolotem?
-No, hmmm, nie?
-Ja lecę do LA do hotelu "pod gwiazdą"
-Kurdę!
Szepnęłam do Kali
-My mamy taki sam, on mnie śledzi!
-Tak, racja... Nie zwracajmy uwagi na niego...
-Spoko
Leciałyśmy tak przez ocean. Nie patrzyłam w ogóle na niego. Kala tylko mi mówiła że patrzy się na mnie, ale mnie to w zupełności nie obchodziło. Myślałam tylko o jednym. Dobrze się bawić.
Doleciałyśmy do lądu.
-Kala, obudź się! Jesteśmy.... chyba;D
-Co? Jak? Gdzie?
-Jesteśmy w LA!
-Nareszcie!
Doleciałyśmy na lotnisko. Przyjechała po nas taksówka taka jaką widzimy w telewizji np. W czarodziejach z Wewerly place;D
Jedziemy do hotelu. Mówię wam hotel, normalnie żyć się chce.
Mam pokój z Kalą i mama ma oddzielny, jest łazienka duża, kuchnia luksusowa. Nie pytajcie ile to kosztowało. No nic. Idziemy pozwiedzać okolice.
-Hej, a może spotkamy jakąś gwiazdę?
-Tak, weźmiemy zeszyty;D
-Na autografik?
-No, a na co?
-Sama nie wiem
-To idziemy;D
-Ale ten hotel jest luksusowy
-No... głupio, że ten obleśny Maciek tu jest, znając życie pójdzie za nami
-Jakby nie mógł się odwalić.
I wyszłyśmy, rozmawiając o hotelu. Nagle idzie Maciek. Ale z kim to księciunio idzie? Z jakąś nową dziewczyną... Specjalnie? Żal mi go... No ale, miałam się nim nie przejmować. Idziemy sobie z Kalą dalej. W końcu spotkaliśmy gwiazdę. Była to Katy Perry. To moja i Kali ulubiona! Idziemy po autograf. Dobrze, że uczyłyśmy się dodatkowego angielskiego i pogadałyśmy z nią. Potem idziemy i tu nagle... Justin Bieber. Matko świeta. Zaczęłam go zaklinać xD Kala mi pomagała. Zaczęłam mu mówić, żeby zerwał z Seleną, a on powiedział (powiem po polsku)
Przepraszam bardzo, jak już mam zerwać, to muszę się zakochać
Co za debil. Gorszy od Maćka. Nie no troche przesadziłam.
Dobra idziemy, a tu nagle sklep i pisze coś tam coś tam
Selena Gomez. To ja weszłam. Nie wiem jak tam Kala bo chyba jej nie lubi, ale mnie to nie przeszkadza, bo nic mi nie zrobiła by jej nie lubić. Kupiłam sobie ciuszki, i poszłyśmy dalej. Kala za bardzo nie lubi kupować ubrań, ale marudzi, że nie ma się w co ubrać, to ja jej mówię :
-Kup sobie coś!
A na to ona rozzłoszczona:
-No co ty.... Przecież wiesz, że nie lubie ciuchów kupować i w ogóle.
Popracujemy jeszcze nad nią.
Dobrze, że Maciek nas nie śledzi, albo może i śledzi. Ale ma już 2 dziewczyny to chce mieć 3? To smutne....
Te dni, mijały czasem szybciutko, a czasem wolniutko. I nareszcie dobiegł ten dzień. Ten wymarzony. Bagaż już dawno zapakowany, laptop jeszcze nie;D
-Cherry, skarpie, Kala przyszła!
-Ooo, tak szybko?
I Kala wchodzi, z malutką walizeczką, a ja:
-Co taka mała walizeczka?
-Większa jest na dole, nie chciało mi się wnosić
-Ufff
-Co?
-Bo myślałam, że zabierasz taką małą...
-No co ty, to jest bagaż podręczny xD
-Ahaaaaaa
I zaczęłyśmy się śmiać, tylko mama pospieszała.
-Dziewczynki, bo nie zdążymy!
-Już mamcik, UwAgA schodzimy!
I poszłyśmy do samochodu, zapakowałyśmy rzeczy. wyjęłyśmy smakołyki i się rozsiadłyśmy.
Jechałyśmy aż do Warszawy na jedno z lotnisk. Gdy dojechałyśmy, kupiłyśmy bilety, idziemy do lotniska. Jeah! Siedzimy w samolocie. Wyjmuję laptopa. Włączam gg. I gramy z Kalą.
-Cherry, może zobacz kto siedzi obok nas!
-Maciek? Maciek! Czego chcesz?
-Nic, nie można już lecieć samolotem?
-No, hmmm, nie?
-Ja lecę do LA do hotelu "pod gwiazdą"
-Kurdę!
Szepnęłam do Kali
-My mamy taki sam, on mnie śledzi!
-Tak, racja... Nie zwracajmy uwagi na niego...
-Spoko
Leciałyśmy tak przez ocean. Nie patrzyłam w ogóle na niego. Kala tylko mi mówiła że patrzy się na mnie, ale mnie to w zupełności nie obchodziło. Myślałam tylko o jednym. Dobrze się bawić.
Doleciałyśmy do lądu.
-Kala, obudź się! Jesteśmy.... chyba;D
-Co? Jak? Gdzie?
-Jesteśmy w LA!
-Nareszcie!
Doleciałyśmy na lotnisko. Przyjechała po nas taksówka taka jaką widzimy w telewizji np. W czarodziejach z Wewerly place;D
Jedziemy do hotelu. Mówię wam hotel, normalnie żyć się chce.
Mam pokój z Kalą i mama ma oddzielny, jest łazienka duża, kuchnia luksusowa. Nie pytajcie ile to kosztowało. No nic. Idziemy pozwiedzać okolice.
-Hej, a może spotkamy jakąś gwiazdę?
-Tak, weźmiemy zeszyty;D
-Na autografik?
-No, a na co?
-Sama nie wiem
-To idziemy;D
-Ale ten hotel jest luksusowy
-No... głupio, że ten obleśny Maciek tu jest, znając życie pójdzie za nami
-Jakby nie mógł się odwalić.
I wyszłyśmy, rozmawiając o hotelu. Nagle idzie Maciek. Ale z kim to księciunio idzie? Z jakąś nową dziewczyną... Specjalnie? Żal mi go... No ale, miałam się nim nie przejmować. Idziemy sobie z Kalą dalej. W końcu spotkaliśmy gwiazdę. Była to Katy Perry. To moja i Kali ulubiona! Idziemy po autograf. Dobrze, że uczyłyśmy się dodatkowego angielskiego i pogadałyśmy z nią. Potem idziemy i tu nagle... Justin Bieber. Matko świeta. Zaczęłam go zaklinać xD Kala mi pomagała. Zaczęłam mu mówić, żeby zerwał z Seleną, a on powiedział (powiem po polsku)
Przepraszam bardzo, jak już mam zerwać, to muszę się zakochać
Co za debil. Gorszy od Maćka. Nie no troche przesadziłam.
Dobra idziemy, a tu nagle sklep i pisze coś tam coś tam
Selena Gomez. To ja weszłam. Nie wiem jak tam Kala bo chyba jej nie lubi, ale mnie to nie przeszkadza, bo nic mi nie zrobiła by jej nie lubić. Kupiłam sobie ciuszki, i poszłyśmy dalej. Kala za bardzo nie lubi kupować ubrań, ale marudzi, że nie ma się w co ubrać, to ja jej mówię :
-Kup sobie coś!
A na to ona rozzłoszczona:
-No co ty.... Przecież wiesz, że nie lubie ciuchów kupować i w ogóle.
Popracujemy jeszcze nad nią.
Dobrze, że Maciek nas nie śledzi, albo może i śledzi. Ale ma już 2 dziewczyny to chce mieć 3? To smutne....
Tagi:
Holywood!
Ciąg dalszy
Ten chłopak co popchnął mnie na niego krzyknął:
-Ooooo! Lecisz na niego!!!
-Wcale, że nie popchnąłeś ją na niego.
Do tego Kala zrobiła to spojrzenie onieśmielające... Chłopak się speszył i uciekł. I dobrze!
-Czego chcesz? Masz dziewczynę.
-Chcę... Ten... No... żebyś mi... wybaczyła...
Wydusił.
-I jak ci wybaczę to co?
-To... będziemy razem?
-Odwal się...
I uciekłam... Kala za mną... Pobiegłam w tajemnicze miejsce, i zaczęłam myśleć. W ten nadbiegła zdyszana Kala i powiedziała:
-Słuchaj, Maciek biegł za mną tylko go zgubiłam
-To dobrze
-Kurczę, koleś ma dziewczynę i to wszystko i chce mieć cb?
-Hmmm... Ciekawe czy tamta wie że miał mnie?
-Chcesz się zemścić?
-Jeśli jeszcze raz mnie się spyta, to tak...
-Ok, chodź się poopalać...
I poszłyśmy w nasze ulubione miejsce. Mijały godziny... Gadałyśmy o różnych rzeczach.
-Kala, mam do ciebie pytanie...
-Śmiało :D
-Czy możesz ze mną pojechać do LA?
-Serio? Jesteś pewna?
-Na 100% :)
-Superowo!
-To wiesz kiedy jedziemy?
-Tak, tak... Mama powinna pozwolić:D
-To będą super wakacje. Na dodatek z przyjaciółką. Z daleka od tego miejsca!
-Tak:D
Zrobiło się późno. Poszłyśmy do domu. Już nie myślę o nim tak jak wcześniej. I może lepiej. Teraz mam ważniejsze sprawy - wymarzone wakacje z przyjaciółką!!!
Czekamy!!!!!!!
Plan:
*Spakować się w dużą walizkę,
*Zabrać laptopa,
*Zapomnieć o Maćku,
*I dobrze się bawić
Ten chłopak co popchnął mnie na niego krzyknął:
-Ooooo! Lecisz na niego!!!
-Wcale, że nie popchnąłeś ją na niego.
Do tego Kala zrobiła to spojrzenie onieśmielające... Chłopak się speszył i uciekł. I dobrze!
-Czego chcesz? Masz dziewczynę.
-Chcę... Ten... No... żebyś mi... wybaczyła...
Wydusił.
-I jak ci wybaczę to co?
-To... będziemy razem?
-Odwal się...
I uciekłam... Kala za mną... Pobiegłam w tajemnicze miejsce, i zaczęłam myśleć. W ten nadbiegła zdyszana Kala i powiedziała:
-Słuchaj, Maciek biegł za mną tylko go zgubiłam
-To dobrze
-Kurczę, koleś ma dziewczynę i to wszystko i chce mieć cb?
-Hmmm... Ciekawe czy tamta wie że miał mnie?
-Chcesz się zemścić?
-Jeśli jeszcze raz mnie się spyta, to tak...
-Ok, chodź się poopalać...
I poszłyśmy w nasze ulubione miejsce. Mijały godziny... Gadałyśmy o różnych rzeczach.
-Kala, mam do ciebie pytanie...
-Śmiało :D
-Czy możesz ze mną pojechać do LA?
-Serio? Jesteś pewna?
-Na 100% :)
-Superowo!
-To wiesz kiedy jedziemy?
-Tak, tak... Mama powinna pozwolić:D
-To będą super wakacje. Na dodatek z przyjaciółką. Z daleka od tego miejsca!
-Tak:D
Zrobiło się późno. Poszłyśmy do domu. Już nie myślę o nim tak jak wcześniej. I może lepiej. Teraz mam ważniejsze sprawy - wymarzone wakacje z przyjaciółką!!!
Czekamy!!!!!!!
Plan:
*Spakować się w dużą walizkę,
*Zabrać laptopa,
*Zapomnieć o Maćku,
*I dobrze się bawić
Tagi:
:D:D
Takkk, rok szkolny mijał szybko. Miałam dużą średnią. To dzięki Pedrze więc dałam jej prezent - wątróbkę. Kala też kupiła Panu Kotu, po tym jak dostała sms-groźbę:
Dostanę prezent za to że pomogłem ci w naucę... inaczej pogryzę ci wszystkie meble
Musiała :D
Szczerze to nie zamierzam mówić o Maćku. Omijałam go szerokim łukiem. A teraz zapomnijmy. Są długo oczekiwane wakacje. W tym roku jadę do LA! Jeszcze cały miesiąc, który spędzę na plaży no i oczywiście z Kalą.
Słoneczny dzionek. Pierwszy dzień wakacji. Idę sobie na plaże. Rozkładam tobołki, czekam na Kalę. Tak czekałam, czekałam, że aż zaczęłam się opalać. Niestety jakiś cień zasłaniał mi słońce. Pomyślałam to pewnie Kala
-No jesteś wreszcie...
Nikt nie odpowiedział.
Siadam, zdejmuję okularki, patrzę... to Maciek. Czego on chce?
-Czego chcesz?
-Byś była ze mną...
-Zapomnij...
-Czemu?
-Bo cię nie kocham
Usiadł koło mnie. I zaczął wypytywać. Grrr
-Ale jak to mnie nie kochasz? Nie da się odkochać, od tak
-No widzisz ja jakoś moge.
Powiedziałam obojętnie, przy czym patrzyłam czy Kala nie nadciąga.
-Masz kogoś?
-A ty masz?
-Pierwszy spytałem!
-No i?
-Ja...
-No...?
-Nie ważne...
-Czyli masz kogoś. Po co więc się mnie pytasz?
-Bo chcę byś mi wybaczyła...
-Zapomnij...
-Czyli nie ma szansy...
Urwałam mu...
-Nie, nie ma... Idź nie zasłaniaj słońca.
Po czym położyłam się i czekałam aż pójdzie.
Niestety nie dawał za wygraną.
-Przyjdziesz zagrać z nami w siatkę?
Wiedział, że kocham siatkę. Serce >do siatki< mówiło idź, nienawiść do tego chłopaka była silniejsza, ale...
-A kiedy?
-Dzisiaj o 14.00
-A jest...?
-12.00
-Może w padnę z Kalą
-Nie przyjdzie dziś do ciebie...
-Taa... Yhy... Na pewno...
-Nie mówiła ci, że pojechała z moim kolegą?
Kurczę... Jak ona śmiała? Z drugiej strony on mógł kłamać... Kala była przeciwna wszystkim chłopcom... Co się z nią stało?
-Trudno, czyli nie przyjdę...
-Cooo?
-Too...
-Idę...
-To idź... A... i dzięki za popsucie dnia...
-Spoko!
Poszedł. Mam mętlik w głowie... Zadzwonie... Wybieram nr.
-Halo?
-Kala gdzie jesteś?
-Słuchaj, a w sumie to Maciek mówił, że mnie nienawidzisz!
-Coo?
-To...
-Mi mówił, że nie przyjdziesz... Bo wyjechałaś z jego kolegą....
-Ja siedze w domciu
-Co za cham!
-To ja lecę na plażę tylko się przebiorę
-To pa
Nie minęła minuta, patrzę jest.
-Sorka, że tak późno, ale musiałam się przebrać
-Aleś ty szybka
-Eeee, tam
-Jak on mógł coś takiego powiedzieć?
-I jak mu uwierzyłam.
-Słuchaj, on gra dzisiaj w siatkę.
-O której?
-No o 14.00. Pójdziemy tam, i będziemy grać byle jak i...
Przerwała mi...
-I będziemy w niego trafiać...
-Ok, która to godzina?
-13.50
-To lecimy...
Doszłyśmy, patrzymy, jest...
Zdziwił się...
-Kala, co ty tu robisz?
-Stoję, nie widać?
Zaniemówił...
-To gramy?
Odezwał się jakiś koleś.(nie Maciek :PP)
-Spoko
I zaczęłyśmy grać. Koleś (Maciek) oberwał specjalnie z jakieś 60 razy.
Wszystko było by pięknie, gdyby nie to... że...
Szłam z Kalą nad morze. Chodziłyśmy tak... Patrzymy... Maciek idzie z nad przeciwka... Chciałyśmy go minąć... ale... Jakiś gościu popchnął mnie specjalnie... i wpadłam na niego... Tego głąba... Co to miało znaczyć?
☺☻☺☻Piszcie jaki chcecie ciąg dalszy☻☺☻☺
Dostanę prezent za to że pomogłem ci w naucę... inaczej pogryzę ci wszystkie meble
Musiała :D
Szczerze to nie zamierzam mówić o Maćku. Omijałam go szerokim łukiem. A teraz zapomnijmy. Są długo oczekiwane wakacje. W tym roku jadę do LA! Jeszcze cały miesiąc, który spędzę na plaży no i oczywiście z Kalą.
Słoneczny dzionek. Pierwszy dzień wakacji. Idę sobie na plaże. Rozkładam tobołki, czekam na Kalę. Tak czekałam, czekałam, że aż zaczęłam się opalać. Niestety jakiś cień zasłaniał mi słońce. Pomyślałam to pewnie Kala
-No jesteś wreszcie...
Nikt nie odpowiedział.
Siadam, zdejmuję okularki, patrzę... to Maciek. Czego on chce?
-Czego chcesz?
-Byś była ze mną...
-Zapomnij...
-Czemu?
-Bo cię nie kocham
Usiadł koło mnie. I zaczął wypytywać. Grrr
-Ale jak to mnie nie kochasz? Nie da się odkochać, od tak
-No widzisz ja jakoś moge.
Powiedziałam obojętnie, przy czym patrzyłam czy Kala nie nadciąga.
-Masz kogoś?
-A ty masz?
-Pierwszy spytałem!
-No i?
-Ja...
-No...?
-Nie ważne...
-Czyli masz kogoś. Po co więc się mnie pytasz?
-Bo chcę byś mi wybaczyła...
-Zapomnij...
-Czyli nie ma szansy...
Urwałam mu...
-Nie, nie ma... Idź nie zasłaniaj słońca.
Po czym położyłam się i czekałam aż pójdzie.
Niestety nie dawał za wygraną.
-Przyjdziesz zagrać z nami w siatkę?
Wiedział, że kocham siatkę. Serce >do siatki< mówiło idź, nienawiść do tego chłopaka była silniejsza, ale...
-A kiedy?
-Dzisiaj o 14.00
-A jest...?
-12.00
-Może w padnę z Kalą
-Nie przyjdzie dziś do ciebie...
-Taa... Yhy... Na pewno...
-Nie mówiła ci, że pojechała z moim kolegą?
Kurczę... Jak ona śmiała? Z drugiej strony on mógł kłamać... Kala była przeciwna wszystkim chłopcom... Co się z nią stało?
-Trudno, czyli nie przyjdę...
-Cooo?
-Too...
-Idę...
-To idź... A... i dzięki za popsucie dnia...
-Spoko!
Poszedł. Mam mętlik w głowie... Zadzwonie... Wybieram nr.
-Halo?
-Kala gdzie jesteś?
-Słuchaj, a w sumie to Maciek mówił, że mnie nienawidzisz!
-Coo?
-To...
-Mi mówił, że nie przyjdziesz... Bo wyjechałaś z jego kolegą....
-Ja siedze w domciu
-Co za cham!
-To ja lecę na plażę tylko się przebiorę
-To pa
Nie minęła minuta, patrzę jest.
-Sorka, że tak późno, ale musiałam się przebrać
-Aleś ty szybka
-Eeee, tam
-Jak on mógł coś takiego powiedzieć?
-I jak mu uwierzyłam.
-Słuchaj, on gra dzisiaj w siatkę.
-O której?
-No o 14.00. Pójdziemy tam, i będziemy grać byle jak i...
Przerwała mi...
-I będziemy w niego trafiać...
-Ok, która to godzina?
-13.50
-To lecimy...
Doszłyśmy, patrzymy, jest...
Zdziwił się...
-Kala, co ty tu robisz?
-Stoję, nie widać?
Zaniemówił...
-To gramy?
Odezwał się jakiś koleś.(nie Maciek :PP)
-Spoko
I zaczęłyśmy grać. Koleś (Maciek) oberwał specjalnie z jakieś 60 razy.
Wszystko było by pięknie, gdyby nie to... że...
Szłam z Kalą nad morze. Chodziłyśmy tak... Patrzymy... Maciek idzie z nad przeciwka... Chciałyśmy go minąć... ale... Jakiś gościu popchnął mnie specjalnie... i wpadłam na niego... Tego głąba... Co to miało znaczyć?
☺☻☺☻Piszcie jaki chcecie ciąg dalszy☻☺☻☺
Tagi:
Hmmm
Rozdział 6
Z dedyktem dla Pedruuuuuni:***
Nareszcie mogłam wyjść ze szpitala. Ale doktor kazał mi leżeć i wypoczywać. Leżałam, Mój kotek Pedra na mnie. Wzięłam laptopa a kot położył się tak jakby patrzył w ekran co ja robię. Włączyłam poczte. Patrzę e-mail od Maćka. Usunąć czy nie... Dobra otwieram...
Hejka Cherry.
Nie wiem co Ci zrobiłem i chciałbym się dowiedzieć. Czy Kala ci coś powiedziała? Maciek...
Ahaa. Musze napisać:
To nie jest wina Kali. Tylko Twoja. Trzeba było ze mną zerwać a nie mieć inną. Więc ja z tobą zrywam... Cześć na zawsze
Teraz poczekamy na odpowiedź... Minęło chyba z 10 min a dostałam wiadomość. To akurat Kala:
Hejka.
Może wpadne do cb? Pogadamy. Czekam na odpowiedź. Kalaa!
Hejka.
Jasne wpadaj kiedy chcesz. Będę czekać na ciebie. A kot też xD
I nagle dzwonek do drzwi. Czyżby to ona? Nagle pukanie do drzwi mojego pokoju.
-Hejka, Jak się czujesz Cherry
-Spoko - Koko, jak to ty mówisz Kala...
-O.o Pedrusia?
Obserwuję co robi Kala, a ona próbuje przekonać Peedrusie, żeby jej nie ugryzła. Wiem, że to marzenie ciętej głowy, ale było za późno, żeby jej to powiedzieć... Przyjąć cios od kota, ale i tak:
-Przecież ona mnie uwielbia, co sie z nią dzieje?
-Sama nie wiem, ostatnio taka dziwna...
-Może wie co ty czujesz?
-Może... Zerwałam... Z nim...
-Uuuuu
Kala zrobiła ten jej uśmieszek jakby miała plan...
-Ja wiem co oznacza ten uśmiech...
-Czytasz mi w myślach?
-Chyba, czy myślisz że zrobimy coś Maćkowi?
-Nieee, myślałam żeby zjeść hamburgera...
-Nie moge, muszę przejść na dietę.
-No przecie żartowałam.
-Ty i te twoje żarty
I tak gadałyśmy aż usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości e-mail. To był Maciek.
-To Maciek?
-Tak.
-Otworzysz?
-Nie wiem.
I tu nagle przechodzi Pedra mizia się o Kalę >zmiana nastroju<? I nacisnęła "otwórz"
Hejka
Słuchaj ja nie chciałem... Ciebie zranić. To było przypadkiem wpadła na mnie i tyle.
Odpisałam mu z niechęcią
Wcale mnie nie zraniłeś. Przez ciebie chciałam się zabić. Odejdź z mojego życia raz na zawsze.
Nawet dobrze się z tym czułam. Kala poszła. Zostałam z Pedrą. Zauważyła moje łzy i zaczęła je zlizywać. Wtulała się. Jak nie ona. Może rzeczywiście wie co czuję? Może ona jest zaklętym kotem, który czuje wszystko co ja?
Zobaczymy co będzie dalej...
Z dedyktem dla Pedruuuuuni:***
Nareszcie mogłam wyjść ze szpitala. Ale doktor kazał mi leżeć i wypoczywać. Leżałam, Mój kotek Pedra na mnie. Wzięłam laptopa a kot położył się tak jakby patrzył w ekran co ja robię. Włączyłam poczte. Patrzę e-mail od Maćka. Usunąć czy nie... Dobra otwieram...
Hejka Cherry.
Nie wiem co Ci zrobiłem i chciałbym się dowiedzieć. Czy Kala ci coś powiedziała? Maciek...
Ahaa. Musze napisać:
To nie jest wina Kali. Tylko Twoja. Trzeba było ze mną zerwać a nie mieć inną. Więc ja z tobą zrywam... Cześć na zawsze
Teraz poczekamy na odpowiedź... Minęło chyba z 10 min a dostałam wiadomość. To akurat Kala:
Hejka.
Może wpadne do cb? Pogadamy. Czekam na odpowiedź. Kalaa!
Hejka.
Jasne wpadaj kiedy chcesz. Będę czekać na ciebie. A kot też xD
I nagle dzwonek do drzwi. Czyżby to ona? Nagle pukanie do drzwi mojego pokoju.
-Hejka, Jak się czujesz Cherry
-Spoko - Koko, jak to ty mówisz Kala...
-O.o Pedrusia?
Obserwuję co robi Kala, a ona próbuje przekonać Peedrusie, żeby jej nie ugryzła. Wiem, że to marzenie ciętej głowy, ale było za późno, żeby jej to powiedzieć... Przyjąć cios od kota, ale i tak:
-Przecież ona mnie uwielbia, co sie z nią dzieje?
-Sama nie wiem, ostatnio taka dziwna...
-Może wie co ty czujesz?
-Może... Zerwałam... Z nim...
-Uuuuu
Kala zrobiła ten jej uśmieszek jakby miała plan...
-Ja wiem co oznacza ten uśmiech...
-Czytasz mi w myślach?
-Chyba, czy myślisz że zrobimy coś Maćkowi?
-Nieee, myślałam żeby zjeść hamburgera...
-Nie moge, muszę przejść na dietę.
-No przecie żartowałam.
-Ty i te twoje żarty
I tak gadałyśmy aż usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości e-mail. To był Maciek.
-To Maciek?
-Tak.
-Otworzysz?
-Nie wiem.
I tu nagle przechodzi Pedra mizia się o Kalę >zmiana nastroju<? I nacisnęła "otwórz"
Hejka
Słuchaj ja nie chciałem... Ciebie zranić. To było przypadkiem wpadła na mnie i tyle.
Odpisałam mu z niechęcią
Wcale mnie nie zraniłeś. Przez ciebie chciałam się zabić. Odejdź z mojego życia raz na zawsze.
Nawet dobrze się z tym czułam. Kala poszła. Zostałam z Pedrą. Zauważyła moje łzy i zaczęła je zlizywać. Wtulała się. Jak nie ona. Może rzeczywiście wie co czuję? Może ona jest zaklętym kotem, który czuje wszystko co ja?
Zobaczymy co będzie dalej...
Tagi:
Pedrrraaaaaaa
Następny rozdział>6< dedykuje mojemu kotu -Pedrze ponieważ bardzo ją kocham, i umie mnie pocieszyć!!!
Tagi:
Pedra
Rozdział 5
Rodzice mówili, że spałam przez 4 tygodnie.
Obudziłam się. Pierwsze słowo to:
-Czemu mi pomogliście...?
-Bo cię kochamy - powiedziała mama ze łzami w oczach
Tata zaczął ją przytulać. I nagle wchodzi on... Ten zdrajca... Nagadałabym mu, ale obiecałam...
-Przepraszam, mógłbym zostać z nią sam?
Zanim mama zdążyła powiedzieć krzyknęłam stanowczo
-NIEEEEEEEEEEEE!
-Jak to?
-Słuchaj ona dopiero się obudziła. Zanim dojdzie do siebie minie troche czasu.
Gdyby ona wiedziała co mi zrobił...
Nagle przyszła pielęgniarka.
-Przepraszam, ale Cherry musi odpoczywać, godziny widzenia się skończyły.
-Dobrze, a kochanie, Kala mówiła że wpadnie do ciebie jutro.
Kiwnęłam głową na tak.
Poszli... Siedziałam sama... Łzy zaczęły mi lecieć. Pytanie Czemu oni mie uratowali? Ja nie chcę żyć!
~następny dzionek
Przyszła Kala.
-Czemu to zrobiłaś?
-Nie chcę żyć.
-Słuchaj, chciałaś zostawić Pedre, by nie mówiąc mnie, samą?
-Nie myślałam o tym...
-Widzisz, mogłam nie mówić
-Dobrze, że powiedziałaś...
-Ale nie dobrze dla twojego zdrowia
-Przecież dzięki nim wyjdę z tego
-Tak, i musimy go przyłapać na zdradzie, więc szybko wracaj do zdrowia
-Spox
Uśmiechnęłam się do niej. Gadałyśmy jeszcze przez chwile. Przerwało nam pukanie do drzwi, patrze kto wchodzi. No oczywiście Maciek. Straciłam humor. I nagle Kala:
-Czego tu szukasz?
-Przyszedłem do Cherry
-yhy, uważaj bo mogę jej coś jeszcze powiedzieć.
-Spoko, chciałem z nią pogadać.
-Ona nie jest jeszcze gotowa na rozmowe z tobą
-Chciałem się dowiedzieć czemu leżysz w szpitalu
-To przez ciebie!
Uspokoiłam Kalę.
-Jak to przeze mnie?
-Tak to!
-Słuchajcie! Ja nie moge sie denerwować!
-No ale ten głupek...
-Kala sama się ze mną umawiałaś...
-No tak...
-Umawiałaś? Na co?
-Nie twoja sprawa! Syknęła Kala, to nie w jej stylu.
-Kala! Masz jakieś przeczulenie na moim punkcie!
-No i mam powód
Nagle Maciek wyszedł.
-Sorka...
-Nie ma sprawy, na razie nie mam ochoty z nim spędzać czas...
-Spoko, to kiedy wychodzisz?
-Za dwa dni
-Ojj ja musze już lecieć, cześć
-Przychodź częściej
I poszła... Leżałam, myślałam co będzie dalej...Już nie chce się zabijać... Może to jest szansa na drugie życie?
Rodzice mówili, że spałam przez 4 tygodnie.
Obudziłam się. Pierwsze słowo to:
-Czemu mi pomogliście...?
-Bo cię kochamy - powiedziała mama ze łzami w oczach
Tata zaczął ją przytulać. I nagle wchodzi on... Ten zdrajca... Nagadałabym mu, ale obiecałam...
-Przepraszam, mógłbym zostać z nią sam?
Zanim mama zdążyła powiedzieć krzyknęłam stanowczo
-NIEEEEEEEEEEEE!
-Jak to?
-Słuchaj ona dopiero się obudziła. Zanim dojdzie do siebie minie troche czasu.
Gdyby ona wiedziała co mi zrobił...
Nagle przyszła pielęgniarka.
-Przepraszam, ale Cherry musi odpoczywać, godziny widzenia się skończyły.
-Dobrze, a kochanie, Kala mówiła że wpadnie do ciebie jutro.
Kiwnęłam głową na tak.
Poszli... Siedziałam sama... Łzy zaczęły mi lecieć. Pytanie Czemu oni mie uratowali? Ja nie chcę żyć!
~następny dzionek
Przyszła Kala.
-Czemu to zrobiłaś?
-Nie chcę żyć.
-Słuchaj, chciałaś zostawić Pedre, by nie mówiąc mnie, samą?
-Nie myślałam o tym...
-Widzisz, mogłam nie mówić
-Dobrze, że powiedziałaś...
-Ale nie dobrze dla twojego zdrowia
-Przecież dzięki nim wyjdę z tego
-Tak, i musimy go przyłapać na zdradzie, więc szybko wracaj do zdrowia
-Spox
Uśmiechnęłam się do niej. Gadałyśmy jeszcze przez chwile. Przerwało nam pukanie do drzwi, patrze kto wchodzi. No oczywiście Maciek. Straciłam humor. I nagle Kala:
-Czego tu szukasz?
-Przyszedłem do Cherry
-yhy, uważaj bo mogę jej coś jeszcze powiedzieć.
-Spoko, chciałem z nią pogadać.
-Ona nie jest jeszcze gotowa na rozmowe z tobą
-Chciałem się dowiedzieć czemu leżysz w szpitalu
-To przez ciebie!
Uspokoiłam Kalę.
-Jak to przeze mnie?
-Tak to!
-Słuchajcie! Ja nie moge sie denerwować!
-No ale ten głupek...
-Kala sama się ze mną umawiałaś...
-No tak...
-Umawiałaś? Na co?
-Nie twoja sprawa! Syknęła Kala, to nie w jej stylu.
-Kala! Masz jakieś przeczulenie na moim punkcie!
-No i mam powód
Nagle Maciek wyszedł.
-Sorka...
-Nie ma sprawy, na razie nie mam ochoty z nim spędzać czas...
-Spoko, to kiedy wychodzisz?
-Za dwa dni
-Ojj ja musze już lecieć, cześć
-Przychodź częściej
I poszła... Leżałam, myślałam co będzie dalej...Już nie chce się zabijać... Może to jest szansa na drugie życie?
Tagi:
Zaufanie
Rozdział 4
Chodzimy razem już jakiś rok. Coraz bardziej nie jestem pewna czy to moja druga połówka. Sama nie wiem czemu tak myślę. Musiałam poradzić się Kali.
-Halo? Cześć Kala. Słuchaj. Mam kłopot.
Nagle dzwonek do drzwi. To Kala. Co ona taka szybka?
-Hej. Co jest?
Powiedziała zdyszana
-Chodzi o Maćka, wejdź.
-No mów
-Słuchaj, bo ja coraz mniej go kocham
-Coo?
-No tak. Już nie myślę jak kiedyś...
-I co powiesz mu?
-Sama nie wiem...
-Może nie mów, udawaj że wszystko jest ok?
-Postaram się. On ograniczył nasze spotkania...
-Jak to?
-No tak, nawet już się na mnie nie patrzy tak jak kiedyś...
-O kurcze...
-Co?
-Miałam tego nie mówić...
-Czego?
-Tego że on ma inną...
Nagle moje życie stanęło. Miałam rację.
-Ej... Cherry. Halooo
Zaczęłam płakać.
Kala przytuliła mnie. Zaczęła pocieszać.
-Tylko obiecaj, że nie powiesz mu nic o tym. Proszę!
-Ok, jeśli tą inną nie jesteś ty...
-No co ty. Ja na razie jestem przeciw chłopców
-To spoko
Przestałam płakać.
-Musisz tylko udawać że wszystko ok.
-Postaram się
-A tak właściwie, to co u ciebie słychać?
-A wszystko ok.
-Jak tam Pan Kot?
-Żyje
Zaczęłyśmy się śmiać.
-Mój ciągle śpi. I do tego w mojej szafie.
Pokazałam jej.
-Fajnego masz kotka.
-No, ty lepszego.
-Ale mamy tematy.
-A co!
-Haha
Nie wiedziałam o czym z nią gadać. w końcu Kala poszła. Zostałam sama.Patrzyłam w okno. Widziałam parę, która się całuję. Nie wiem co robić. Zabić się? Tak!
Poszłam na dół szukałam leków na sen. Znalazłam. Ide do sb. Wysypuję na stół. Łykam... 1...3...6... wszystkie! Nagle kręci mi się w głowie. Upadam.
Mama usłyszała idzie do mnie. Patrzy leże zadzwoniła po pogotowie.
Nikt nie wiedział czy wyjdę z tego.
Chodzimy razem już jakiś rok. Coraz bardziej nie jestem pewna czy to moja druga połówka. Sama nie wiem czemu tak myślę. Musiałam poradzić się Kali.
-Halo? Cześć Kala. Słuchaj. Mam kłopot.
Nagle dzwonek do drzwi. To Kala. Co ona taka szybka?
-Hej. Co jest?
Powiedziała zdyszana
-Chodzi o Maćka, wejdź.
-No mów
-Słuchaj, bo ja coraz mniej go kocham
-Coo?
-No tak. Już nie myślę jak kiedyś...
-I co powiesz mu?
-Sama nie wiem...
-Może nie mów, udawaj że wszystko jest ok?
-Postaram się. On ograniczył nasze spotkania...
-Jak to?
-No tak, nawet już się na mnie nie patrzy tak jak kiedyś...
-O kurcze...
-Co?
-Miałam tego nie mówić...
-Czego?
-Tego że on ma inną...
Nagle moje życie stanęło. Miałam rację.
-Ej... Cherry. Halooo
Zaczęłam płakać.
Kala przytuliła mnie. Zaczęła pocieszać.
-Tylko obiecaj, że nie powiesz mu nic o tym. Proszę!
-Ok, jeśli tą inną nie jesteś ty...
-No co ty. Ja na razie jestem przeciw chłopców
-To spoko
Przestałam płakać.
-Musisz tylko udawać że wszystko ok.
-Postaram się
-A tak właściwie, to co u ciebie słychać?
-A wszystko ok.
-Jak tam Pan Kot?
-Żyje
Zaczęłyśmy się śmiać.
-Mój ciągle śpi. I do tego w mojej szafie.
Pokazałam jej.
-Fajnego masz kotka.
-No, ty lepszego.
-Ale mamy tematy.
-A co!
-Haha
Nie wiedziałam o czym z nią gadać. w końcu Kala poszła. Zostałam sama.Patrzyłam w okno. Widziałam parę, która się całuję. Nie wiem co robić. Zabić się? Tak!
Poszłam na dół szukałam leków na sen. Znalazłam. Ide do sb. Wysypuję na stół. Łykam... 1...3...6... wszystkie! Nagle kręci mi się w głowie. Upadam.
Mama usłyszała idzie do mnie. Patrzy leże zadzwoniła po pogotowie.
Nikt nie wiedział czy wyjdę z tego.
Tagi:
WoW
Rozdział 3
Kolejny dzień. Patrze... 7.30 kurcze, zaspałam. Szybko sie ubrałam, nie zdążyłam zjeść śniadania. Biegne do szkoły. Dobiegłam pacze na zegarek 7.58. Uffff zdążyłam. Dzwonek. Wchodze do klasy. Siadam. Starałam skupić się na lekcji. Nie mogłam Bo Maciek się na mnie ciągle gapił. Lekcja szybko minęła. Siedzę na ławce z Kalą. Patrze Maciek idzie w moją stronę. Zaczyna mówić;
-Hej Cherry, spotkamy się dziś?
-Ok, możemy u mnie w domu, o 16.00 nie ma rodziców
-Spox, bd
-A i nie patrz się tak na mnie na lekcjach bo nie mogę się skupić
-Okss
Dzwonek na lekcje. Lekcje w szkole minęły bardzo szybko. Poszłam do domu. Odgarnęłam pokój, ubrałam się i czekałam na niego. Nagle dzwonek do drzwi. Patrze przez okno, to on! Otwieram mu drzwi, poszliśmy do mnie do pokoju. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy, aż nagle... coraz bliżej się do mnie przysuwał... Nie wiedziałam co robić. Jedna połowa mnie przysunęłaby się, druga odsunęła... Nagle on zamyka oczy... chce mnie pocałować? No dobra ulegnę. Zamykam oczy... I zaczęliśmy się całować. Trwało to jakieś półgodziny i nagle sb przypomniał że musi już iść. Jeszcze na pożegnanie dałam mu całusa. Poszedł. Stałam wpatrzona w okno. Czy to prawdziwa miłość...?
Kolejny dzień. Patrze... 7.30 kurcze, zaspałam. Szybko sie ubrałam, nie zdążyłam zjeść śniadania. Biegne do szkoły. Dobiegłam pacze na zegarek 7.58. Uffff zdążyłam. Dzwonek. Wchodze do klasy. Siadam. Starałam skupić się na lekcji. Nie mogłam Bo Maciek się na mnie ciągle gapił. Lekcja szybko minęła. Siedzę na ławce z Kalą. Patrze Maciek idzie w moją stronę. Zaczyna mówić;
-Hej Cherry, spotkamy się dziś?
-Ok, możemy u mnie w domu, o 16.00 nie ma rodziców
-Spox, bd
-A i nie patrz się tak na mnie na lekcjach bo nie mogę się skupić
-Okss
Dzwonek na lekcje. Lekcje w szkole minęły bardzo szybko. Poszłam do domu. Odgarnęłam pokój, ubrałam się i czekałam na niego. Nagle dzwonek do drzwi. Patrze przez okno, to on! Otwieram mu drzwi, poszliśmy do mnie do pokoju. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy, aż nagle... coraz bliżej się do mnie przysuwał... Nie wiedziałam co robić. Jedna połowa mnie przysunęłaby się, druga odsunęła... Nagle on zamyka oczy... chce mnie pocałować? No dobra ulegnę. Zamykam oczy... I zaczęliśmy się całować. Trwało to jakieś półgodziny i nagle sb przypomniał że musi już iść. Jeszcze na pożegnanie dałam mu całusa. Poszedł. Stałam wpatrzona w okno. Czy to prawdziwa miłość...?
Tagi:
:)
Rozdział 2
Następny dzień. Nie spałam czekając na sms... Nagle dzwonek sms. Patrze... Napisała:
-Sorka, że wczoraj nie pisałam, mama zabrała mi telefon. Powiedział... Tak
Byłam w siódmym niebie. Nagle drugi sms. To on. Otwieram.
~Hejka, Cherry. Spotkamy się dziś? Odpisz
OMG zaraz odpisze...
~Ok, a gdzie?
~Obok placu zabaw, o 13.00
Patrze która jest... 11.00 uff mam czas na przygotowanie się. Idę pod prysznic. Godzina 12.00. Szykuję fryzurę, makijaż, ciuszek. Godzina 12.40 wychodzę. Idę na plac zabaw patrze. Siedzi. To on. Zrobiło mi sie gorąco pomijając fakt że było jakieś -20 stopni. Podchodzę bliżej. Zauważył mnie. Wstaje idzie w moją stronę. Nie wiem co robić - idę.
-Hej
-Cześć, Cherry - powiedział
Zaniemówiłam. Przede mną stoi ciacho. Zapomniałam powiedzieć, że to najpopularniejszy w szkole chłopak.
-Idziemy się przejść?
-Ok.
Idziemy w stronę lasu.
-Szczerze mówiąc... podobałaś mi się od dłuższego czasu, tylko nie miałem odwagi...
Tak wiem coś o tym
-Ale jak taki jak ty może być ze mną - szarą myszką?
-To chyba miłość...
Zbladłam. Powiedział miłość? Nagle coś poczułam na ręce. Patrze to jego ręka. Mega ciacho jest ze mną i trzyma mnie za rękę SZOK!
-Przecież ty nic o mnie nie wiesz...
-Masz urodziny w maju, dokładnie 29?
-Tak
-Masz kota o imieniu Pedra?
-Nom
-Masz na drugie imię Gosia?
Nagle dowiedziałam się, że wie o mnie wszystko
-Tak.
-A ty co wiesz o mnie?
-Masz urodziny 29 czerwca, na drugie masz Alfred, kochasz zwierzęta, lubisz piłkę...
-No widzisz, dobrze się znamy.
To prawda niestety doszliśmy do mojego domu i pożegnaliśmy się. Dałam mu całusa w policzek i powiedziałam że bd czekać na sms, po czym pobiegłam do domu.
Leżałam na łóżku pamiętając co się wydarzyło... Zasnęłam.
Następny dzień. Nie spałam czekając na sms... Nagle dzwonek sms. Patrze... Napisała:
-Sorka, że wczoraj nie pisałam, mama zabrała mi telefon. Powiedział... Tak
Byłam w siódmym niebie. Nagle drugi sms. To on. Otwieram.
~Hejka, Cherry. Spotkamy się dziś? Odpisz
OMG zaraz odpisze...
~Ok, a gdzie?
~Obok placu zabaw, o 13.00
Patrze która jest... 11.00 uff mam czas na przygotowanie się. Idę pod prysznic. Godzina 12.00. Szykuję fryzurę, makijaż, ciuszek. Godzina 12.40 wychodzę. Idę na plac zabaw patrze. Siedzi. To on. Zrobiło mi sie gorąco pomijając fakt że było jakieś -20 stopni. Podchodzę bliżej. Zauważył mnie. Wstaje idzie w moją stronę. Nie wiem co robić - idę.
-Hej
-Cześć, Cherry - powiedział
Zaniemówiłam. Przede mną stoi ciacho. Zapomniałam powiedzieć, że to najpopularniejszy w szkole chłopak.
-Idziemy się przejść?
-Ok.
Idziemy w stronę lasu.
-Szczerze mówiąc... podobałaś mi się od dłuższego czasu, tylko nie miałem odwagi...
Tak wiem coś o tym
-Ale jak taki jak ty może być ze mną - szarą myszką?
-To chyba miłość...
Zbladłam. Powiedział miłość? Nagle coś poczułam na ręce. Patrze to jego ręka. Mega ciacho jest ze mną i trzyma mnie za rękę SZOK!
-Przecież ty nic o mnie nie wiesz...
-Masz urodziny w maju, dokładnie 29?
-Tak
-Masz kota o imieniu Pedra?
-Nom
-Masz na drugie imię Gosia?
Nagle dowiedziałam się, że wie o mnie wszystko
-Tak.
-A ty co wiesz o mnie?
-Masz urodziny 29 czerwca, na drugie masz Alfred, kochasz zwierzęta, lubisz piłkę...
-No widzisz, dobrze się znamy.
To prawda niestety doszliśmy do mojego domu i pożegnaliśmy się. Dałam mu całusa w policzek i powiedziałam że bd czekać na sms, po czym pobiegłam do domu.
Leżałam na łóżku pamiętając co się wydarzyło... Zasnęłam.
Tagi:
życie!
Rozdział 1
Pewnego zimowego dnia, jakieś -25 stopni Cherry wybrała się do przyjaciółki Kali.
-Hejka
-Hej. Właź bo zimno leci.
-Strasznie zimno
Powiedziałam i weszłam. Poszliśmy do jej pokoju. Zaczęłyśmy plotkować.
-Słuchaj... Ciekawe czy sok >jeden chłopak, który się zabujał we mnie< poprosi mnie do tańca na dyskotece...
-No, ale dopiero by było...
Minuta ciszy...
I zaczęłyśmy się śmiać. Po czym zaczął mnie brzuch boleć.
-Kala słuchaj, mam do cb sprawę.
-Tak?
-Nie wiem jak ci to powiedzieć...
-Dawaj, śmiało...
-No... więc...
-Hmmm
-Zakochałam się
Powiedziałam i zakryłam oczy. W tedy Kala spojrzała mi w oczy i...
-W kim? Chyba nie w Soku
-Nie no co ty...
-To w kim?
-W... Maćku!
-WoW!
-No wiem, niezłe ciacho...
-No, ale czy on...
-Widziałam jak na mnie paczy!
-Paczy, hah no ale rzeczywiście...
-Nom, i nie mam odwagi napisać do niego...
-Mam to zrobić za ciebie?
-Nie! Tak? Sama nie wiem
-Napisze a potem spytam się czy podobasz mu się
-Okss. O już 15.00 muszę lecieć na obiad
-Odprowadzę cię.
Wróciłam do domu. Leżałam czekając na sms od Kali. Patrzyłam w akwarium. Marzyłam.
Koniec, fajne?
Pewnego zimowego dnia, jakieś -25 stopni Cherry wybrała się do przyjaciółki Kali.
-Hejka
-Hej. Właź bo zimno leci.
-Strasznie zimno
Powiedziałam i weszłam. Poszliśmy do jej pokoju. Zaczęłyśmy plotkować.
-Słuchaj... Ciekawe czy sok >jeden chłopak, który się zabujał we mnie< poprosi mnie do tańca na dyskotece...
-No, ale dopiero by było...
Minuta ciszy...
I zaczęłyśmy się śmiać. Po czym zaczął mnie brzuch boleć.
-Kala słuchaj, mam do cb sprawę.
-Tak?
-Nie wiem jak ci to powiedzieć...
-Dawaj, śmiało...
-No... więc...
-Hmmm
-Zakochałam się
Powiedziałam i zakryłam oczy. W tedy Kala spojrzała mi w oczy i...
-W kim? Chyba nie w Soku
-Nie no co ty...
-To w kim?
-W... Maćku!
-WoW!
-No wiem, niezłe ciacho...
-No, ale czy on...
-Widziałam jak na mnie paczy!
-Paczy, hah no ale rzeczywiście...
-Nom, i nie mam odwagi napisać do niego...
-Mam to zrobić za ciebie?
-Nie! Tak? Sama nie wiem
-Napisze a potem spytam się czy podobasz mu się
-Okss. O już 15.00 muszę lecieć na obiad
-Odprowadzę cię.
Wróciłam do domu. Leżałam czekając na sms od Kali. Patrzyłam w akwarium. Marzyłam.
Koniec, fajne?
Tagi:
Życie






